Archiwum
Pomóżmy Kacperkowi
2009-12-04 18:31Przeżyliśmy ogromny szok i rozpacz, jednak dzięki tej wiedzy nasz Kacperek otrzymał w porę odpowiednią pomoc i dzisiaj JEST z nami. Rokowania lekarzy nie były najlepsze- słyszeliśmy, że aby dziecko mogło żyć potrzebuje zdrowego serca i płuc, a nasz skarb był niestety tego w części pozbawiony. Na szczęście jednak, nie sprawdziły się czarne scenariusze lekarzy, a Kacperek w pełni wykorzystał swoja szanse od losu. I etap operacji miał 11.12. 07 w trzynastej dobie życia. Wówczas leżał sześc dni na sali pooperacyjnej,następnie dziesięć dni na kardiochirurgii, po czym wreszcie mogliśmy go zabrać do domu, aby się nim w końcu nacieszyć Okres po pierwszej operacji był dla nasi dla niego bardzo trudny. Mały miał kolki, dużo płakał i był bardzo niespokojny.
W 08.07.2008r. Kacperek przeszedł cewnikowanie serduszka. Jest to badanie konieczne do przeprowadzenia II etapu operacyjnego. Kardiolog spodziewał się lepszych wyników tego badania jednak były one na tyle zadowalające, aby zakwalifikować nas do II operacji. Na operację czekaliśmy aż 3 miesiące.W październiku spędziliśmy cały miesiąc w szpitalu w oczekiwaniu na operację. Kacperek złapał infekcje, która ciężko się leczyła. Dodatkowo lekarzy niepokoiły odgłosy wydobywające się z Kacperkowej krtani. Zlecono wszelkie badania oraz laryngoskopię, która była wykonana tuż przed operacja. Na szczęście wszystko z krtanią było w porządku, a te odgłosy to prawdopodobnie wynik otarcia po uprzednich intubacjach. Podczas II operacji przeżyliśmy koszmar, gdyż Kacperek ciągle był spychany z grafika. Przez 5 dni przygotowywano nas do zabiegu(głodówka od 2 w nocy, lewatywa itp.) Lekarze robili wszystko aby Kacperka jak najszybciej zoperować, lecz działo się tak z powodu malej ilości miejsc na sali pooperacyjnej. Spotkaliśmy w Łodzi rodziców z całej Polski, ogromną ilość chorych dzieci z najcięższymi wadami i doznaliśmy szoku, ze na łódzkim POOPIE jest 6 miejsc! Nikt nie ma pojęcia, co przeżywa matka, której dziecko przygotowane do operacji, odwiezione do białej linii, gdzie prawie dostaje się zawału z rozpaczy, ze musi oddać dziecko i nie wie, czy i w jakim stanie go jeszcze zobaczy!!! Ja byłam ta matką, której dziecko wróciło z sali operacyjnej, po 20 minutach, a następnie czekało kolejne 5 dni !!! ponieważ jest za mało miejsc w szpitalu. Dlatego też zwracam się o pomoc aby nie musiec przeżywać tego kolejny raz, aby mieć wybór i możliwość gdzie chcę leczyć moje dziecko, aby nie czekać do ostatniej chwili z operacją, kiedy może wydarzyć się najgorsze. Dlatego tez zadecydowaliśmy o operacji w Monachium,jednak to jest koszt około 20 tysięcy euro. Czeka nas jeszcze jeden etap operacyjny do dzisiaj (3. X. 2009 myśleliśmy, że będzie to za jakieś 3 lub 4 lata, jednak po konsultacji u światowej sławy prof. Malca wiemy, że nie możemy już długo czekać. Optymalna data to maj 2010 rok, zatem zostało już tylko kilka miesięcy. Profesor wyjaśnił nam jak ważny jest czas dla naszego synka. Dlatego też zwracamy się o pomoc do ludzi dobrej woli. Nigdy nie prosiliśmy nikogo o pomoc, wręcz przeciwnie sami staraliśmy się pomagać ludziom w potrzebie, lecz los nas doświadczył i na dzień dzisiejszy sami potrzebujemy pomocy finansowej. Mam nadzieję, że zechcą nam Państwo w jakiś chociaż najmniejszy sposób pomóc. Z całego serca dziękujemy.
Rodzice Kacperka
Więcej informacji na stronie http://serduszkokacperka.blog.onet.pl/